Menu

MARCZEWSKI SEBASTIAN

ur. 03.06.1978 - zm. 06.07.2019

Młodszy chorąży Sebastian Marczewski - nurek głębokościowy, żołnierz 3 Batalionu Inżynieryjnego w Nisku i weteran wojenny poszkodowany w Afganistanie, nie żyje. Zginął w sobotę podczas nurkowania w Gardzie, największym włoskim jeziorze. Od ponad miesiąca w jeziorze Garda przygotowywał się do próby pobicia absolutnego rekordu świata w głębokości nurkowania - planował zejść na głębokość 333 metrów, czego nie dokonał jeszcze żaden nurek na świecie. Żołnierz po kolejnym treningowym zejściu pod wodę utknął na głębokości 150 metrów. Jego życia nie udało się uratować.

Pierwszy raz głośno o wyczynie Sebastiana Marczewskiego zrobiło się w lipcu 2016 roku, kiedy to przepłynął wzdłuż po dnie jeziora Hańcza. Nurkował przez 467 minut i osiągnął głębokość 104 metrów. Wynurzanie zajęło nurkowi 5 godzin.

Aby uniknąć choroby dekompresyjnej, musiał zatrzymywać się na tak zwanych przystankach bezpieczeństwa. Ostatnie trzy godziny nurkowania spędził na platformach zamontowanych na dziewiątym, szóstym i trzecim metrze. Na ostatnim trapie spędził aż 105 minut. W tym czasie zjadł nawet batony, które otrzymał od ekipy zabezpieczającej jego wyczyn.

Postanowił zejść jeszcze głębiej. Po udanym nurkowaniu na głębokość 241 metrów we włoskim jeziorze Garda w 2017 roku i ustanowieniu rekordu Europy służb mundurowych, Sebastian Marczewski przygotowywał się do próby ustanowienia kolejnego rekordu w nurkowaniu.

Chciał zanurkować na „niesamowitą” - jak to określał głębokość 333 metrów również we włoskim jeziorze Garda i ustanowić tym samym absolutny rekord świata w nurkowaniu w głąb.

Przygotowania do rekordu świata rozpoczął w 2018 roku w sezonie letnim. Polegały na treningach nurkowych nad jeziorem Hańcza koło Suwałk i wykonywaniu szeregu nurkowań w zakresie głębokości 100-105 metrów. Poza sezonem treningi odbywały się na obiektach Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Stalowej Woli, gdzie cztery razy w ciągu tygodnia trenował wydolność fizyczną.

- Każdy trening to przepłyniecie około stu, stu trzydziestu długości kraulem. Ponadto treningi bezdechowe, czyli pływanie na wstrzymanym oddechu. Doszedłem do sporej wprawy, mogę przepływając siedemdziesiąt pięć metrów na jednym wdechu, wstrzymać oddech w spoczynku na blisko pięć minut. Więc to niezły wynik - mówił w rozmowie z Echem Dnia w kwietniu tego roku, planując już wyjazd do Włoch.

- Nie robię żadnej presji na rekord, bo wiem że to jest bardzo ryzykowne. Ale nawet jeśli z jakichkolwiek przyczyn nie uda mi osiągnąć głębokości 333 metrów, to każde nurkowanie poniżej 270 metrów będzie rekordem świata. Dlatego że nurkowanie w zakresie głębokości 270 - 332 metrów będzie rekordem świata w nurkowaniu w zbiornikach zamkniętych czyli jeziorach na obiegu otwartym, a osiągniecie głębokości 333 metry będzie rekordem absolutnym. Dlatego też nie robię żadnej presji na rekord za wszelką cenę. Priorytetem jest bezpieczny powrót z głębin, więc z każdego wyniku poniżej 270 metrów będę zadowolony - mówił.

Niestety, "Stalowy Człowiek" bezpiecznie z głębin już nie powrócił. Garda odebrała mu życie. Do dramatu, o którym informują włoskie media, doszło pomiędzy miejscowościami Tingale a Tremosine. Prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny wyrażając ogromny żal, w swoim wpisie na Facebooku podkreśla, że otchłań, która zatrzymała Sebastiana Marczewskiego, była jego wielką pasją i wyzwaniem, które chciał pokonać swoją odwagą, siłą i determinacją.

"Nigdy wcześniej nie spotkałem takiej Osoby, o takim żarze do zadania, które stawia przed sobą. W tym wszystkim zawsze cechowała Weterana z Afganistanu wielka odpowiedzialność i profesjonalizm. Zawsze powtarzał, że bezpieczeństwo ponad wszystko. Kochał ludzi, cieszył się każdym gestem wsparcia w jego odważnych projektach.

Przed atakiem w Afganistanie udało mu się zdobyć połowę Korony Świata, bo zanim został ranny, uprawiał alpinizm wysokogórski. Dwukrotnie wszedł samotnie zimą na Mont Blanc we Francji zwany Dachem Europy, zdobył Kilimandżaro w Tanzanii i najwyższy szczyt Kaukazu - Elbrus.

Wstrząśnięty informacją, która do nas dotarła nie jestem w stanie zebrać myśli i uczuć, widząc przed oczami Jego pełną uśmiechu twarz, z której biła duma i odwaga. Kochał nasze miasto Stalową Wolę zawsze i wszędzie wspaniale je promując. Wiem, że najbardziej kochał swoją Rodzinę, dlatego w tym tragicznym momencie w imieniu własnym oraz całego Miasta Stalowa Wola składam wyrazy współczucia oraz deklarację wsparcia dla Najbliższych Sebastiana Marczewskiego.

Stalowy Człowieku ze Stalowej Woli, Seba jak chciałeś by do Ciebie mówiono, pochłonęła Cię Twoja pasja, głębia jeziora Garda... Ty na zawsze pozostaniesz w głębi naszych serc za to jak wspaniałym Człowiekiem byłeś dla nas. Wiem również, że już planujesz nowy rekord do pobicia w niebie..." - napisał prezydent Lucjusz Nadbereżny.


Lokalizacja grobu: L / C / 8