Menu

RZEGOCKI JÓZEF

ur. 01.06.1924 - zm. 04.10.2012

W wieku 88 lat, czwartego października zmarł w Stalowej Woli Józef Rzegocki, Sybirak, porucznik Wojska Polskiego.
– Nieraz rozmawialiśmy z bratem, że chyba dobrze się stało, że nas wtedy... wywieźli na ten Sybir. Bo czasy potem były takie, że pewnie wyrżnęliby nas ukraińscy sąsiedzi. Jednak gdyby ktoś podarował mi teraz drugie życie, ale z tym wszystkim, co mnie spotkało, z wojną i wywózką, to raczej bym się nie zgodził na powtórkę. Za dużo było cierpienia i poniewierki... – tak opowiadał „Sztafecie” w lutym 2010 r., wspominając swe przeżycia na nieludzkiej ziemi. Józef Rzegocki urodził się 1 czerwca 1924 r. w Czerniawce przy obecnej granicy polsko-ukraińskiej. Na początku 1940 r. Sowieci wywieźli go z ojcem, matką i dwójką rodzeństwa na daleki Wschód do miejscowości Tułun w rejonie Irkucka. W 1943 r. trafił do armii Berlinga i przeszedł z nią szlak bojowy od Lenino do Berlina. Uczestniczył m.in. w walkach o Kołobrzeg jako dowódca drużyny ciężkich karabinów maszynowych. Po wojnie osiadł w Stalowej Woli, gdzie pracował w HSW. W 1982 r. przeszedł na emeryturę, a w 2002 r. został awansowany na stopień porucznika Wojska Polskiego. Doczekał się sześcioro wnuków i siedmioro prawnuków (syn Alfred był w latach 1997-2002 prezydentem Stalowej Woli).
– To był ten straszny czas łagrów, obozów, okopów. Nie chowam jednak w sercu jakiejś nienawiści do Rosjan, za to co przeżyłem na Syberii. Prawda, że młodzi, ci komsomolcy, bywali złośliwi dla Polaków. Ale ci starsi, a byli i tacy wywiezieni tam jeszcze za cara, to byli życzliwi nam ludzie na tej nieludzkiej ziemi – wspominał.


Lokalizacja grobu: VI / A2 / 11