Menu

JĘDRUSIK URSZULA

ur. 16.11.1917 - zm. 01.03.1995

Urszula Jędrusik z domu Bandasiewicz (1918-1995) ur. w Leżajsku, była czwartym dzieckiem z dziesięciorga. Lata młodzieńcze spędziła w Nisku i w Rzeszowie. Pierwszą pracę na stanowisku sekretarki dyrektora Zakładu mechanicznego podjęła w Hucie Stalowa Wola (ówcześnie Zakłady Południowe). Równocześnie udzielała się w PCK. Po wspólnych koncertach w domu rodzinnym w Nisku (grała na fortepianie) została żoną inż. Mariana Jędrusika (wdowca z córką). Stworzyli wspólnie ciepły, pełen zrozumienia i miłości dom, kultywując tradycje pokoleniowe. Wychowali pięcioro dzieci na prawych, kulturalnych ludzi. W hierarchii na pierwszym miejscu była miłość, a potem środki materialne. Kochała dzieci, była otwarta na życie, służyła pomocą w wychowywaniu wnucząt, które wspominają ją jako wyjątkową Babcię. Atmosfera wyniesiona z domu dała początek karierze Michała Bajora. Była wzorem dla następnych pokoleń, a także dla kształtującej się społeczności rozwijającego się miasta. Nie zdradzała swoich przekonań chrześcijańsko-narodowych, pomimo nacisków w okresie PRL-u. W każdym człowieku dostrzegała pokłady dobra, nie była obojętna na cierpienie i biedę. Potrafiła się dzielić, choć sama nie opływała w zbytkach. Ubogacała otoczenie wrażliwością na piękno, przekazując swoje uzdolnienia artystyczne. W ciepłe dni przechodnie stawali pod oknami mieszkania na pl. Wolności, z którego płynęły dźwięki muzyki. Udzielała się społecznie, współorganizując uroczystości szkolne. Dla dobra rodziny zrezygnowała z pracy zarobkowej, pomimo iż niepracująca kobieta była niedoceniana w tamtych czasach. Odważnie jak żołnierz trwała u boku męża, czule opiekując się, także w Jego chorobie aż do śmierci. Po okupacji zdecydowała się na poniewierkę z małymi dziećmi, gdy mąż był oddelegowany do uruchomienia fabryk na Śląsku (lata 1945 - 1947). Wyjechali odbudowywać ojczyznę. Dotykało ich wiele przeciwności, głównie braki żywności, czego efektem było niedożywienie i awitaminoza. Tam poważnie zachorowała po porodzie syna. Lekarze stwierdzili, że cudem została uzdrowiona. Po trudach w 1947 roku powrócili do Stalowej Woli, aby kontynuować posłannictwo. Czuła się samotna, wyczekując na męża, który poświęcał się hucie często był wzywany do awarii energetycznych także w nocy. Z oddaniem służył miastu, był niezastąpiony, gdyż brakowało inżynierów. Urszula otwarta na słabych i pokrzywdzonych, jako wdowa w ostatnich szesnastu latach życia, wychowywała niepełnosprawnego sierotę, aż do pełnoletności, co było ogromnym wyzwaniem. Zwyczajna, ale nadzwyczajna odeszła z poczuciem spełnienia. Ostatnie pożegnanie zgromadziło wielu sympatyków, którzy wspominają ją zatrzymując się przy grobie.

MIŁOŚĆ NIEUSTANNIE ŁĄCZY DWA ŚWIATY – OBCOWANIE TYCH, CO ODESZLI DO DOMU OJCA ODCZUWAMY I PAMIĘTAMY.


Lokalizacja grobu: XIV / B / 12